Poznajmy się!

MAZURSKI PIES OBALA MITY
Obalam mity – część 1
11 kwietnia, 2024

Będąc jeszcze dzieckiem zawsze marzyłam żeby pisać książki. Milion razy zabierałam się za zakładanie nowego pamiętnika i obiecywałam sobie, że „tym razem na pewno będę go prowadziła regularnie” i jak możesz się domyślić- to się nigdy nie wydarzyło 😀 Po wielu latach nagle mam możliwość pisania swojego własnego psiego bloga. No… to dla mnie brzmi jak wygranie życia! Tym razem już na pewno zrobię to jak należy, a przynajmniej się postaram! Ten pierwszy wpis chciałabym potraktować bardziej jako formę luźnego przywitania się i opowiedzenia czegoś więcej o sobie.

Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę teraz siedzieć przy własnym biurku z trochę wysłużonym już laptopem i robić to co lubię! Nawet jeśli jedynymi osobami, które będą czytać moje wypociny, staną się: mama, tata, mąż (choć on to pewnie pobieżnie) i teściowie. To i tak już więcej osób niż tylko ja, a to znaczy, że jest dla kogo pisać!

           Zaczynając od początku – mam na imię Beata i często o sobie piszę, że – ZESZŁAM NA PSY. To już na pewno wiesz, bo strona, jak i moja działalność, jest stricte poświęcona tym cudownym istotom. Nie zawsze moje zainteresowania krążyły w tych rejonach. Jako „młoda dorosła” musiałam wybrać ścieżkę jaką chcę iść i wybrałam najpierw źle (ciężko zdecydować w wieku 18-19 lat co chce się robić w życiu), wyszło tak, że nie polubiłam się z anatomią i fizjologią i studia przerwałam. Nad następnymi lepiej się zastanowiłam i wybrałam Pedagogikę Wczesnej Edukacji, bo od zawsze miałam ten „dryg” do dzieci, tak się stało, że mi się spodobało 😀 i od razu skończyłam kolejne studia na kierunku Diagnoza i Terapia Pedagogiczna.

Długi czas pracowałam w różnych przedszkolach w Olsztynie i Giżycku ale ostatecznie osiadłam w rodzinnym mieście i trafiłam w cudowne miejsce, gdzie bardzo się rozwinęłam. Tym miejscem stało się Leśne Przedszkole, które w sposób idealny pokazuje jak powinna wyglądać edukacja w naszym kraju. Nastawienie na traktowanie dziecka jak kompana, dawanie wyboru i duża indywidualność, praca z emocjami, dawanie wsparcia i zrozumienia. Brzmi cudownie prawda?

w listowiu

Ostatnie kilka lat poświęciłam na prowadzenie własnej firmy i edukacje w psim zakresie. Jak to się stało, że wpadłam na ten pomysł?
W moim życiu zawsze były psy. Bardzo przeżyłam odejście pierwszego psiaka. Była to wspaniała Balbinka, piesek w typie chihuahua i od razu wiedziałam, że muszę tą pustkę zapełnić nową psijaciółką.

balbinka

Pojawiła się Joshi – maltanka, która obecnie ma 9lat i mieszka w moim rodzinnym domu z siostrą Pchełką. Ja wyprowadzając się nie mogłam sobie pozwolić na posiadanie własnego psa przez długi czas i bardzo ta pustka mi doskwierała!

yoshi

Ponad 3 lata temu nadszedł czas, gdy po dokładnym przemyśleniu wszystkich za i przeciw zdecydowałam się na psa, który był moim wielkim marzeniem- owczarek australijski typ amerykański. To był skok na głęboką wodę, bo mimo wcześniejszych przygotowań (finansowych, wyprawkowych i wiedzy ogólnej o psach) nie wiedziałam tak naprawdę nic (wtedy myślałam, że wiem dużo :D).

Wzięcie psa to ogromna odpowiedzialność i nie każdy jej podoła. Dlatego proszę, pamiętajcie, że nigdy nie powinno odbywać się to pod hasłem „jakoś to będzie”, bo mogę Ci zagwarantować, że jakoś to NIE będzie. Myślę, że na ten temat powstanie osobny, obszerny wpis.

Pojawiła się ona – mała kulka o imieniu Chelsea (imię wzięło się od klubu piłki nożnej Chelsea FC na potrzeby przekonania męża do wzięcia psa – no jak widać, udało mi się :D). W tamtym momencie myślałam, że moje największe marzenie się spełniło i teraz będzie już tylko z górki. I po takim czasie mogę powiedzieć, że tak jest, może nie do końca z górki, ale nie zamieniłabym swojego życia na nic innego!

Chelsea okazała się być pieskiem dramatycznie lękowym. Dosłownie bała się każdej rzeczy i dźwięku jakie istnieją na świecie. Kichnięcie randomowej osoby na podwórku- panika i ucieczka. Otwieranie okna w bloku obok- panika i ucieczka (pamiętam, że odkręcałam jej strach, który przerodził się w lęk, wyjścia na osiedle przez dobry miesiąc).  Pojawiły się pierwsze problemy i to duże. Nie byłam na to przygotowana. W tamtym momencie nie wiedziałam nawet, że istnieje coś takiego jak „pies lękowy”. Nie radziliśmy sobie kompletnie w tamtej sytuacji. Jedyne co wiedziałam, że na pewno nie mogę tego psa traktować metodami awersyjnymi, bo choć na tamten moment mało wiedziałam, to czułam, że da się inaczej. W miarę czasu i mojego zaangażowania zaczęłyśmy budować naszą relację. Początki zawsze są trudne ale wypracowałyśmy przez jej 3-letnie życie bardzo dużo, na tyle dużo, że mogę w pełni wyprostowana powiedzieć, że to moja zasługa i jestem z tego dumna, choć potknięć było i jest dużo to razem stawiamy czoła wszystkiemu na naszej drodze. Do wszystkiego doszłam sama, bo nie znałam tu żadnej osoby, która mogłaby mi pomóc. Wspólnie udało nam się stworzyć silną i wartościową relację, która pozwala nam na co dzień radzić sobie z problemami (raz lepiej, raz gorzej- tak to jest z lękusami).

Pamiętaj, że to nie tak, że tylko Twój pies ma jakiś problem, bo każdy coś ma! Kluczem jest przestać patrzeć na psie zachowanie jak na problem, tylko jak okazję do rozwoju. Trudne sytuacje na spacerach nie traktować jak koniec świata, tylko jak możliwość do treningu. Dla mnie przełomowym momentem było zdanie sobie sprawy, że mam gdzieś opinie innych ludzi ,którzy nie znają sytuacji i zajęłam się prawdziwą pracą z psem. Pracą na emocjach, szacunku i zrozumieniu.


Jednak nie zawsze było i jest łatwo.


Wiele razy słyszałam, że krąży jakieś przekonanie, krzywdzący mit, że  „pies trenera/behawiorysty powinien być idealny”. Zastanawiam się zawsze co kieruje ludźmi, który wygadują i przekazują dalej takie brednie. Przecież pies to nie robot. To żywa istota, która czuje zupełnie jak my. Ma problemy, potrzeby i lęki zupełnie jak my. Może lubić, bądź nie lubić danych rzeczy zupełnie jak my. Nie ma znaczenia kim jesteśmy, bo pies i tak tego nie wie. Więc za przeproszeniem co ma piernik do wiatraka (bycie trenerem do posiadania psiaka z problemami)? A czy dzieci nauczycieli są wybitne w dziedzinach ich rodziców? Czy samo posiadanie wiedzy na dany temat oznacza, że wokół nas każdy będzie ją znał i według niej się zachowywał? No właśnie… tak samo jest w tym przypadku. Powtarzam – pies to nie robot ale czująca, potrzebująca bliskości i wsparcia istota. Jedyną zależność, którą tu widzę to fakt, że dzięki temu czym się zajmuję jestem w stanie lepiej i szybciej pomóc mojemu psu, bo go rozumiem.

Wracając do tematu – zaczęłam się szkolić, szukać na własną rękę wiedzy, która okazała się być wartościowa i pomocna i odrzucać tą, którą uważałam za przemocową i zupełnie niepotrzebną w pracy z psami. Trafiłam na wspaniałych ludzi, z którymi mogłam dzielić swoje problemy i obawy i czerpać wiedzę. W miarę upływu czasu i wzrostu moich umiejętności, sama zaczęłam tą wiedzę przekazywać ale robiłam to bez ogłaszania się i raczej z osobami, które znałam.

Pomysł psiej szkoły w Giżycku narodził się w mojej głowie dawno temu ale chyba zabrakło mi w tamtym czasie odwagi i pewności siebie. Teraz przyszedł czas, że mam tą możliwość żeby rozpocząć tą przygodę i zrobię to na 100% moich możliwości.

Pamiętam jak trudny dla mnie był moment bezradności, gdy nie miałam zasobów wiedzy, ani możliwości zwrócenia się do kogoś o pomoc, bo zwyczajnie takiej osoby w Giżycku nie było. Wiem jak wiele nerwów mnie to kosztowało. Jak dużo czasu i energii poświęciłam by się kształcić. Tylko na potrzeby tego wpisu wróciłam myślami do tamtego okresu i więcej już nie chcę o tym pamiętać. Jednak tamten czas pozostawił we mnie taką potrzebę zmiany Naszego miasta w psim temacie. Nie chcę żeby ktokolwiek musiał przechodzić przez to co ja doświadczyłam.

           Chciałabym żeby ludzie z naszego miasta i okolic mieli możliwość otrzymania pomocy w razie potrzeby oraz mogli rozpocząć świadomą przygodę życia z psem, pełną komunikacji i zrozumienia. Chcę również dzielić się swoją wiedzą przez wpisy na blogu, posty na Facebooku i Instagramie. Uważam, że taki dostęp do darmowej wiedzy może pomóc również tym, którzy nie mogą pozwolić sobie na treningi oraz tym, którzy psów nie posiadają żeby mogli się dowiadywać i przestać powielać krzywdzące mity i stereotypy. To wszystko po to żeby lepiej nam się żyło w naszym pięknym mieście!

Łatwo dostępna i sprawdzona wiedza na psie tematy przekazywana dalej w połączeniu z treningami i chęcią ludzi na edukowanie się, pozwoli dorównać nam i naszemu miastu do tych dużych i traktować psy (nasze i obce) z należytym im szacunkiem i zrozumieniem!


Taką misję sobie wybrałam!


Udostępnij lub skopiuj link

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *